Różaniec do Granic także w województwie lubelskim

07.10.2017

W święto Matki Bożej Różańcowej, w pierwszą sobotę października, na zakończenie obchodów 100. rocznicy objawień fatimskich i w rocznicę bitwy pod Lepanto, tysiące Polaków modliło się w wyznaczonych miejscach wzdłuż granicy kraju. Wszystko za sprawą inicjatywy „Różaniec do granic”. Rekordowa liczba ponad 10 tysięcy Polaków zebrała się w sanktuarium Matki Bożej Królowej Jedności w Kodniu. W tym zgromadzeniu modlitewnym uczestniczył również wicewojewoda lubelski Robert Gmitruczuk.
 
Zgodnie z propozycją świeckich organizatorów tej inicjatywy modlitewnej uczestnicy wydarzenia o jednej godzinie odmówili różaniec w intencji Ojczyzny i całego świata.  – Wyszliśmy z domów, miejsc pracy – do granic. Nie tylko ze swoimi trudnościami, doświadczeniami, ale co najważniejsze z wiarą, pamięcią narodowej historii i więzią łączącą z Maryją, aby w poczuciu wspólnoty prosić o ratunek dla świata – mówi Joanna, jedna z uczestniczek przedsięwzięcia.
 
Jednym z miejsc, w którym zebrało się wiele osób, aby zawierzyć Maryi losy Polski, świata, ale i siebie samych, był Dorohusk. Obecny też był tam wojewoda lubelski Przemysław Czarnek.
 
To jest niezwykłe, że modlimy się 7 października w święto Matki Boskiej Różańcowej, ale także w rocznicę bitwy pod Lepanto, czyli bitwy, w której my jako Europa uratowaliśmy się przed zalewem islamu. I to jest, wydaje się, bardzo symboliczne, że akurat dzisiaj w rocznicę 7 października wszyscy stoimy na granicy z różańcem w ręku, modlimy się o to, aby nas nie dotykały  te problemy, które widzimy – powiedział wojewoda.
 
To nieprawdopodobne co dzieje się tutaj nad Bugiem w Dorohusku, ale w ogóle co się dzieje na wszystkich granicach Rzeczpospolitej w górach, nad morzem. Ogromne tłumy ludzi, którzy trzymają w ręku największą tarczę, największą broń jaką człowiek posiada, czyli różaniec i na tym różańcu modlą się o wstawiennictwo Maryi za narodem Polskim, za państwem polskim, po to, aby naród polski, aby państwo polskie nie było narażane na niebezpieczeństwa, które raz po raz widzimy w telewizji – dodał wojewoda.
 
Dopytywany przez redakcję „Naszego Dziennika” o to czy nie obawia się takim zachowaniem łamać kanonów politycznej poprawności odpowiedział: – Przede wszystkim jestem Przemysławem Czarnkiem, mieszkańcem Polski, obywatelem i katolikiem w jednym, obywatelem wierzącym - civis fidelis. Nie jestem w jednej godzinie urzędnikiem państwowym, który musi być oddzielony od sfery religijnej, a w drugiej godzinie wyłącznie w sferze prywatnej katolikiem. My jako mieszkańcy Polski jesteśmy członkami dwóch wspólnot, które wzajemnie się przenikają dla dobra wspólnego i dobra człowieka, natomiast autonomia i niezależność państwa od Kościoła dotyczy sfery instytucjonalnej. A ponieważ jestem wojewodą podziękowałem w sobotę wiernym także w imieniu urzędu, który reprezentuje, ponieważ wszyscy jesteśmy cives fideles i tego się nie da rozdzielić – gwarantuje nam to zresztą także Konstytucja RP w art. 25.
 
Pełna treść wywiadu w „Naszym Dzienniku”
http://wp.naszdziennik.pl/2017-10-09/281585,jest-dla-nas-przyszlosc.html